piątek, 27 kwietnia 2012

# OO2

Za chwile mamy bardzo ważny koncert, a ja nadal nie pamiętam tekstu piosenki. Wszystko przez Louisa patrząc na niego nie potrafię się skupić. Widzę jest jędrne pośladki, wiem wiem to dziwne. Ale ja nie potrafię oderwać od nich wzroku. Za każdym razem mam ochotę dać mu klapsa ale chyba nie wypada. Do tego te oczy.. Piękne pełne blasku niebieskie cuda. Tak to jest powód a raczej Louis jest powodem dla którego nie potrafię się skupić. Ale przecież muszę.. Musze nauczyć się tej piosenki nie pozwolę sobie na zawód chłopców. Za 5 minut wchodzimy a ja jestem w proszku. Jeszcze tylko włosy lekki makijaż wiadomo jak to na scenę. Ale osobiście lubię kiedy mnie malują ciekawią mnie te wszystkie kolory, pudre i tak dalej. Ale co z tą piosenką. Już prawie prawie umiem tylko ostatnia zwrotka. Dam radę. Przecież muszę.
- Chłopcy za chwile wchodzicie. No szybko! - usłyszałem głos organizatorki i poderwałem się do góry. Podeszłe szybko do Louisa i dałem mu krótkiego delikatnego buziaka w policzek. My zawsze się tak buziaczkujemy przed występem. Powoli wkroczyliśmy na scenę od razu usłyszałem pisk publiczności, po prostu nas kochają. Na scena wleciało kilka pluszowych misiów kwiaty i wiele karteczek. Tak to od naszych kochanych fanek. Piosenka się zaczęła jak zawsze Liam zaczął pierwszy muszę przyznać że ten chłopak ma głos. Nadeszła moja kolej odśpiewałem swoje ale niestety nie wyszło mi najlepiej. Pomyliłem słowa.. I chyba nieczysto skończyłem. Jestem beznadziejny. Za to Louis zaśpiewał przecudnie jego lekki ale mocny głos przeleciał po całej sali w tym momencie poczułem ciarki na plecach. Ten chłopak tak na mnie działa. Piosenka sie skończyła a ja poczułem że zawaliłem na całego. Wydawało mi się że wszyscy na mnie patrzą z wyrzutem i z rozczarowaniem A to zawsze boli mnie najbardziej rozczarowanie innych. Nie moglem tego dłużnej wytrzymać .. Na szczęście to był tylko koncert XF a nie nasz osobisty koncert. Jurorzy powiedzieli swoje nawet nie wiem co. Usłyszałem tylko swoje imię i to że nie poszło mi najlepiej. Przecież o tym wiem.. Zeszliśmy ze sceny a ja poczułem że coś mokrego i słonego spływa z moich policzków. Tak tak płakałem. Nie wstydzę się łez. Bez słowa usiadłem na kanapie i zacząłem topić swoje smutki w łzach. Chłopcy próbowali mnie jakoś pocieszyć. Ale ja nie chciałem ich litości. Wiedziałem że to co się stało na scenie. Moje bezsensowne wystąpienie nie miało sensu. Powinni mnie wywalić za to z zespołu! Tak.. A nie zdziwię się jak tak zrobią.

* z perspektywy Louisa *

Harry całkowicie się załamał po tym występieniu. Nie wiem czego oni się w nim doczepili przecież jak zwykle zaśpiewał niesowicie. Jego głos jest jak.. jak tysiąc soczystych marchewek. Tak zdecydowanie jak tysiąc soczystych marchewek. Co ja mam teraz zrobić. Nie chce patrzeć jak wypłakuje sobie oczy. Jest moim najlepszym przyjacielem. Na dobre i na złe. Tylko jak go pocieszyć. Słowa do niego nie trafiają. W końcu nie tylko ja próbowałem. Nie muszę coś zrobić natychmiast on nie może tak tłumić w sobie uczuć. Po za tym ze smutkiem mu nie do twarzy wole jak jest uśmiechnięty. Wtedy zawsze oczy mu tak pięknie błyszczą i tryska od niego radość. Kocham takiego Harrego a nie tego smutnego. Powili zbliżyłem się do siedzącego Harrego. Usiadłem obok trochę się powierciłem i delikatnie chwyciłem jego rękę. Powoli zbliżyłem ją do swoich ust i złożyłem na niej kilka delikatnych pocałunków. Poczułem ze Harry delikatnie odwrócił głowę w moja stronę.
- Ci.. Już jestem przy tobie. Nie smuć się już. - druga rękę położyłem mu na głowe i głaskałem jego burze loków. Wiem że to go uspokaja. - Harry popatrz na mnie. - w tej chwili chwyciłem go delikatnie za brodę i zwróciłem jego głowę do mojej. Oczy Harrego jak zawsze zielone tym razem były pełne łez. Wytarłem kilka z jego policzka i popatrzyłem mu głęboko w oczy. Poczułem coś czego nie potrafię opisać. Jakby motylki w brzuchu ale czy na pewno. Miałem ochotę go pocałować.. Ale jak to jego. Ja mam całować Harrego mojego najlepszego przyjaciela. Nic dokoła mnie się nie liczyło ważne było to że jego oczy patrzą na mnie a moje na jego. Tylko to się liczyło. A raczej liczył się tylko on. Nagle jednak Harry spuścił wzrok i delikatnie powili mnie przytulił. Zrobiło mi się lepiej na sercu czując zapach jego włosów, zapach jego bluzy. Oplotłem ręce wokół jego szyki. Serce zaczęło mi być jeszcze mocnej. Harry chyba tez to poczuł bo jego serce równie mocno waliło.
- Dziękuje. - słyszałem cichy głosik za moim uchem. Ty był Harry. Chyba udało mi go pocieszyć. Tak UDAŁO MI SIĘ. Mój przyjaciel dzięki mnie odzyskał uśmiech. To na prawdę wielki sukces.
- Harry popatrz na mnie jeszcze raz.. - Harry oderwał się ode mnie i przeleciał mnie wzrokiem - Uśmiechnij się. - palcami wyrzeźbiłem uśmiech na buzi Harrego. - Tak o wiele lepiej. Zaśpiewałeś wspaniale. Nie ma co się smucić. Jutro porywam się do planetarium. Co ty na to?
- Louis nie mów tak.. Ja wiem że nie popisałem się. Zawaliłem na całego. Lou.. Dziękuje. - ty razem uśmiechnął się w taki sposób ze aż zahuczało mi w głowie. - Planetarium to świetny pomysł. - zaczął mnie gilgotać. Och ten mój Harry. < 3

_

Ala . : D

6 komentarzy:

  1. świetny rozdział. Ooo jak romantycznie <3 sweet <3 czekam na NN :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny :> Czekam na następny ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Informuj mnie o nextach na gg 11893624

    OdpowiedzUsuń
  4. no to odniosłyście SUKCES!!! gratuluje waam . <3 heueuue . udało wam sie mnie przekonać do takich właśnie opowiadań . :D DX

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się podoba, nigdy NIGDY nie mów, że twoje opowiadanie jest gorsze, bo wcale tak nie jest! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oi oi . < 3 Dziękuje Ci bardzo . ; ** Ale i tam mimo wszystko uważam że moje jest gorsze . Wiem na pewno że niej jest tak świetne jak twoje . < 33 Powodzenia w dalszym pisaniu < 333

      Usuń