poniedziałek, 14 maja 2012

# OO7

Harry

Ocknąłem się koło dziewiątej w objęciach Louisa. On jeszcze smacznie spał i słodko pochrapywał. Ten widok mnie bardzo rozczulił, uśmiechnąłem się widząc mojego ukochanego śpiącego tak przepięknie. Wszyscy jeszcze spali, Zayn zwinięty w kłębek na fotelu, Claire na torsie Nialla, który głośno chrapał z otwartą buzią, Liam wtulony mocno w Holly, która uśmiechała się przez sen. Nie chcąc budzic Louego ani innych cichutko i powoli wydostałem się z mocnego uścisku, ale wstając potknąłem się o nogę stołu i niechcący zrzuciłem wielki flakon z białymi różami, które wczoraj Nialler podarował swojej pięknej dziewczynie. Rozbity wazon spadając narobił tyle hałasu i obudził wszystkich śpiący w salonie.
- AAAA, CO JEST? – wrzasnął rozdrażniony Zayn, rano był nie do życia
- Harry żyjesz? Nic ci nie jest? – zaniepokoił się Lou widząc mnie rozwalonego na podłodze obok zniszczonego flakonu
- Tttak chyba tak, strasznie mi przykro, przepraszam, nie chciałem, to był wypadek! – przeprosiłem
- Luzik zaraz to sprzątnę – wstała Holly, przeciągając się i całując Liama na dzień dobry
- DOOOOBRY! – przywitał się Li
- Och wy moje gołąbeczki przecudne! ZNAJDŹCIE SOBIE POKÓJ! – krzyknął Zayn patrząc na przytulających się i obściskujących Nialla i Claire. Oboje słysząc to lekko się speszyli i powędrowali na górę, aby skończyć to, co im niegrzecznie przerwano.
- Oj Zaynusiu nie złośc się! Obiecuję jeszcze dziś ci kogoś znajdę! – pocieszyła go Holly
- O to może wszyscy się gdzieś przejdźmy! Co wy na to? – spytał Liam
- Pewnie! Jest świetna pogoda! – podekscytowała się moja Marcheweczka
- Wybaczcie, ale Paul kazał mi na jutro napisać piosenkę, a ja nie mam żadnych pomysłów!- przypomniałem sobie prośbę naszego menadżera
- Chcesz żebym z tobą został? – spytał się Lou patrząc mi w prosto w oczy
- Nie! Będziesz mnie jeszcze rozpraszał i wtedy nic nie napiszę! Idź, wyszalej się, a razem pójdziemy jutro.
- Na pewno?
- Na pewno! – i ucałowałem go w policzek, a on posłał mi chyba najpiękniejszy uśmiech na świecie.
- To za 15 minut wychodzimy! Wszystkie brudasy do kąpiołki, ubrać się i za chwile ruszamy- rozkazał Liam i sam z Holly poszedł do swojego pokoju się umyć i przebrać.
Razem z Louisem poszliśmy do mnie ciesząc się ostatnimi minutami prywatności i bycia razem. Wskoczyłem na niego i zaczęliśmy się bardzo namiętnie całować, nasze języki szalały, a motylki w brzuchu chciały się z niego wydostać. Lou nie przestawiając poszedł na łóżko i mnie na nie rzucił, później sam na nie opadł i znowu nasze usta się połączyły i znowu czułem się tak przyjemnie, tak dobrze. Siedział okrakiem na mnie rozpinając moją koszulkę i rękoma wędrował po mojej klatce piersiowej i brzuchu. Uśmiechnąłem się i mocno zacisnąłem moje ręce na jego pośladkach i zmieniłem szybko pozycje. Teraz on był pode mną, szczerząc się do mnie swoimi nieskazitelnie białymi ząbkami. Całowałem jego szyję, schodziłem z pocałunkami niżej…niżej…niżej…
- LOU!!! WSZYSCY NA CIEBIE CZEKAJĄ! SCHODŻE JUŻ!
Posłał mi przepraszające spojrzenie, zmienił ubranie kręcąc przy tym swoim seksownym zadkiem i wyszedł cmokając mnie w policzek. Zasiadłem przy biurku i wziąłem się do pisania piosenki z rumieńcami na policzkach.




Louis:

Wszyscy już byli na zewnątrz i czekali aż się pojawię. Holly jak zwykle uśmiechnięta od ucha do ucha była ubrana w koszulkę Liama, trzymali się za ręce. Zayn przeczesywał włosy przeglądając się w ekranie swojego telefonu.
- No a gdzie Niall i Claire? – spytałem
- Nie chcieliśmy im przerywać – odpowiedział Liam
- Tak, z pokoju wydobywały się…dzikie odgłosy- zażartowała Holly
Parsknęliśmy śmiechem i ruszyliśmy do centrum. Mieliśmy nie daleko, więc byliśmy po 10 minutach na miejscu. Skierowaliśmy się do jakiegoś baru wskazanego przez Holly.
- Tu Zayn poznasz kobietę swojego życia! Przeczesz się jeszcze z 2 razy i powodzenia! Pracuję tu moja przyjaciółka Jane, jest prześliczna i bardzo fajna. O właśnie idzie. Trzymamy kciuki!
I po chwili przywitała się ze szczupła, rudowłosą kelnerką o dużych orzechowych oczach. Zayn od razu do niej podbiegł i szybko znaleźli wspólny język w różnych tego słowa znaczeniach.
- Chłopcy chyba musimy się wycofać
- Słusznie chodźmy na ciastko!
I poszliśmy do najbliższej cukierni. Była mała, ale bardzo kolorowa. Usiedliśmy na pomarańczowych, plastikowych krzesłach i zamówiliśmy trzy kawałki sernika i poziomkową herbatkę. Po niecałej minucie na naszych talerzach znajdowały się jedynie okruszki. Zapłaciliśmy i żegnając się wyszliśmy. Holly jeszcze spragniona kupiła colę i poszliśmy przed siebie. Usiedliśmy na jakiejś zielonej ławeczce w parku pod dużym drzewem. Liam przytulił dziewczynę, ona odwzajemniła uścisk i tak siedzieli przytuleni do siebie. Ja patrząc na to zastanawiałem się, co tam u mojego Harry. Co robi? O czym myśli?
Cały czas za nim tęsknie! Nagle z nikąd pojawiły się 2 nasze fanki. Jedna z nich rzuciła się na mnie i… wpiła się w moje usta. Chciałem ją jak najszybciej odepchnąć, ale za nic nie chciała odpuścić. Nie mogłem nic zrobić, ale nagle i podskoczyła. Okazało się, że Holly wylała na jej głowę swoją colę, którą trzymała w ręcę.
- AAAA MOJE WŁOSY! MOJA SUKIENKA! AAA! TY KRETYNKO!
- Wybacz nie chciałam- wyszczerzyła się moja wybawczyni.
Obie dziewczyny uciekły przerażone i wściekłe.
- BUAHAHAHAHAHAAHAH- usłyszeliśmy szyderczy śmiech Holly
- Kochanie z minuty na minutę kocham cię jeszcze bardziej- Liam ucałował ją mocno.

Harry:

Już prawie skończona! Ostatnie słowa i…już, gotowe! Znudzony padłem na wielki puf i włączyłem telewizor. Podniecona kobieta około trzydziestki paplała o najnowszych plotkach ze świata gwiazd.
- Z ostatniej chwili! Jeden z członków uwielbianego przez nastolatki na całym świecie zespołu ONE DIRECTION został przyłapany w parku! Całującego się z jakąś brązowowłosą dziewczyną nakryli nasi reporterzy i przesłali nam ich gorące zdjęcia.- skończyła i nagle pojawiły się zdjęcia…zdjęcia mojego Louego! Zawieszona na nim dziewczyna cmokała go w usta. Do oczu napłynęły mi łzy, ściskało mnie w gardle, siedziałem osłupiały i zaciskając pięści płakałem. Płakałem i płakałem. Jak on mógł coś takiego zrobić? Jak on mógł?
- Harry? Co się stało? Słyszałam jak płaczesz- w moich drzwiach stała Claire.
Nie mogłem wydusic z siebie jakiegokolwiek rozsądnego zdania i tylko wydukałem prze łzy.
- On…mnie…z nią
Dziewczyna tylko usiadła obok mnie i mocno przytuliła. Wtuliłem się w jej pachnące różą włosy i wypłakiwałem się na jej ramieniu.
- Ciii, będzie dobrze - pocieszała
Wskazałem na telewizor, na którym jeszcze widniały zdjęcia. Pozwoliła mi się wypłakać i podała mi chusteczki. Gdy już do siebie doszedłem powiedziałem.
- Czemu musiał mi to zrobic? Czemu?
- Więc jesteś razem z Lou?
Przytaknąłem
- Może nie jest tak jak ci się wydaję może…
- Może, co? Może niechcący, co?
- Chodzi mi o to, że może Lou tego nie chciał, że to nie jego wina…
- A czyja? Może moja?
- Proszę Harry uspokój się! Weź się w garść, nie znasz jeszcze jego wersji, poczekaj na niego i z nim porozmawiaj! Szczerze!
- Claire przepraszam nie powinienem tak na ciebie krzyczeć
- Powinieneś! Teraz musisz się wypłakać i wykrzyczeć, aby potem podejść do tego na spokojnie
- Dzięki za wszystko, że tu jesteś, że mnie wysłuchałaś i pocieszałaś!
I przytuliłem ją najmocniej jak potrafiłem
- Ej! Jeszcze więcej wdzięczności a mnie udusisz!- zażartowała
Właśnie usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi, wytarłem oczy, zastopowałem telewizor z dowodami zdrady i zszedłem na dół.
- O cześć kocie! Tęskniłeś?- przywitał mnie Louis
- Czy mógłbyś do mnie na chwilę przyjść, musimy porozmawiać.- odpowiedziałem oschle
Poszliśmy do mnie i zamknąłem drzwi. Przysunął się do mnie z chęcią złożenia na moich wargach pocałunku, momentalnie się od niego odsunąłem.
- Co jest? – spytał
- Czy musisz całować się z pierwszą lepszą dziewczyną? Musiałeś to robić? Nie wiesz ile dla mnie znaczysz? Kocham cię i nie chcę cię strącić i do tej pory myślałem, że ty czujesz to samo do mnie, ale chyba myliłem się i to bardzo. Miałem nadzieję że ty też mnie kochasz!
- Ale o czym ty mówisz? Kocham cię najbardziej na świecie! Nie mogę bez ciebie żyć!
- To, czemu to zrobiłeś? Czemu?
- Ale o co ci chodzi? Co zrobiłem?
- TO!- krzyknąłem i wskazałem na ekran telewizora
Lou popatrzył i tylko się głośno zaśmiał.
- Z czego się śmiejesz? Dla ciebie to jest śmieszne?
- Nie rozumiesz! To jakaś zwariowana fanka, która przyssała się do mnie w parku, gdy byłem tam z Liamem i Holly. Chciałem się uwolnić! Uwierz mi tylko ciebie chcę całować! Tylko ciebie pragnę! Jestem tylko twój, tylko twój!
- Na pewno? – chciałem się jeszcze upewnić, ale on w odpowiedzi pocałował mnie, szybko odwzajemniłem i tak na środku mojego pokoju, połączeni staliśmy szczęśliwi jak nigdy dotąd.
- A może już najwyższy czas, aby powiedzieć chłopakom? – zapytał
- Myślałem że nigdy nie spytasz! Ale na razie muszę dokończyć to, co rano zaczęliśmy! Wskakuj do łóżka!
_
Jula 

piątek, 11 maja 2012

# OO6

Lou
Obudził mnie dzwonek do drzwi, pierwszy…drugi…trzeci. Zaspany wstałem z łóżka i poczłapałem na dół. Po drodze narzuciłem na siebie koszulkę oraz jakieś spodnie
słysząc czwarty dzwonek głośno krzyknąłem:
- ZARAZ!!!
Otworzyłem drzwi,a moim oczom ukazała się brunetka ubrana w zieloną bluzę, jeansy i trampki. Holly. Rozpuszczone włosy falowały w podmuchach wiatru. Zaskoczyła mnie, ale pozwoliłem jej wejść do środka.
- O cześć! Co tu robisz?
- Hej hej jest Liam mieliśmy razem gdzieś wyskoczyć.
- Nie ma, nie ma nikogo. Liam i Harry musieli spotkac się z Paulem, Niall z Clairie, a Zayn też gdzieś sobie poszedł.
Zobaczyłem, że posmutniała, więc szybko spytałem
- Wszystko Ok?
- Tak, tak! Luz – uśmiechnęła się
- Możemy gdzieś wyskoczyć jak chcesz, do parku? Co ty na to?
- Pewnie!
- To, co idziemy?
- Ruszajmy!
Wziąłem kurtkę i szliśmy wąską, krótką dróżką, która prowadziła do parku. Byliśmy po 3 minutach na miejscu. Pogoda była idealna na spacer, nie za ciepło, nie za zimno. Uśmiechnięci obserwowaliśmy małe dzieci bawiące się na placu zabaw i zaczęliśmy się lepiej poznawać.
- Ty też jesteś naszą fanką jak Claire?
- Jak powiem nie to się obrazisz?
- Hahahah nie oczywiście, że nie
- To świetnie! – i posłała mi ogromny uśmiech. Była bardzo wyluzowana i szczerzyła się do wszystkich!
- Jak spotkaliście się z Liamem?
- Niechcący się wywróciłam i rozlałam jego kawę w tramwaju, jestem wielką niezdarą!- nawet nie próbowałem zaprzeczać bo zaraz się potknęła i wylądowała w krzakach!
Szybko chciałem jej pomóc, ale ona tylko leżała na trawie i zwijała się ze śmiechu. Na sam widok sam zacząłem się śmiać. Podałem jej rękę, chwyciła ją, ale zamiast wstać pociągnęła mnie i teraz razem leżeliśmy wśród mleczy zwijając się ze śmiechu. Po chwili przestaliśmy i leżąc nadawaliśmy nazwy kształtom chmur.
- Ja tu mam wielką krowę!- zauważyłem pierwszy
- A ja wielką kupę! Ej to nie fair!
No i znowu się śmialiśmy i zaczęliśmy obrzucać się nawzajem trawą. Zmęczona pierwsza wstała Holly i pobiegła na plac zabaw. Szybko do niej dołączyłem i razem zjeżdżaliśmy ze zjeżdżalni, kręciliśmy się na karuzeli i paplaliśmy na huśtawkach.
- Wow! Zawsze jesteś taka świrnięta?
- Nie wiem, o co ci chodzi! – odpowiedziała z uśmiechem na twarzy i zaczęła huśtac się naprawdę bardzo wysoko
- Ej bo sobie coś zrobisz, przestań
- Na pewno sobie coś zrobię, babciu! - ale przestała, bo z jej kieszeni nagle odezwał się jej telefon oznajmujący że dostała wiadomość. Szybko go wyciągnęła i po jej przeczytaniu spoważniała i posmutniała, co zdarzyło jej się dziś po raz pierwszy. Zaniepokojony spytałem:
- Co się stało?
- Nic nie ważne
- Przecież widzę! Mów, ale już!
- To nic, ostatnio dostaje wiadomości od fanek Liama z pogróżkami i tym podobne
- Mówiłaś mu o tym?
- Nie niby, po co? Nie chce żeby się martwił czy coś w ten deseń
- Ale ty się martwisz?
- No może troszkę
- Nie przejmuj się tym to tylko głupie…
- Nie chce o tym gadac, wybacz Lou możemy zmienic temat, proszę- przerwała mi i uśmiechnęła się. Widziałem że ją to martwi, ale grzecznie zmieniłem temat i od razu się rozchmurzyła.
- A ty masz kogoś?
- A i owszem!
- I jak?
- Cudownie! Jestem chyba najszczęśliwszy na świecie!
- Wow! To muszę ją szybko poznać
- Prawdę mówiąc to jest…on- ukryłem głowę w kolanach bojąc się jej reakcji, ale ona szybko odpowiedziała
- Więc muszę jak najszybciej jego poznać! – zdziwiłem się tą odpowiedzią i szybko wyprostowany ją przytuliłem z całej siły
- A to za co? – spytała
- Za twoją reakcje!
- Reakcje? Niby jak mogłabym zareagowac inaczej?!
- Och! Jesteś świetna!
- Oj no nie przesadzaj, ale przez grzecznośc nie zaprzeczę! A kim jest ten twój wybranek?
- Mmm to Harry, ale proszę na razie nie mów nikomu
- Luzik niby po co miałabym komuś mówić jak będziecie gotowi to wtedy nam to ogłosicie!
- Dzięki! Jesteś wielka!
- Nie ma, za co! Cieszę się, że mi tyle powiedziałeś.
- Myślisz że moglibyśmy zostac przyjaciółmi?
- A już myślałam że nimi jesteśmy!
- To teraz bądźmy najlepszymi!
- Taaak! Ale przyjacielu chyba powinniśmy już wracać robi się ciemno!
- Chodźmy!
I wracaliśmy tą samą wąską, krótką dróżką rozmawiając, śmiejąc się i wymyślając różne zboczeństwa. Będąc przed domem zauważyliśmy samochód Liama, więc pewnie już są w domu i wylegują się przed telewizorem. Otworzyłem drzwi i wpuściłem Holly do środka.
- Liam ktoś się włamuję bierz szybko miotłę, łopatę, patelnie cokolwiek! Aaaa!- słysząc piskliwy krzyk Zayna parsknęliśmy śmiechem. Ruszyliśmy do salonu gdzie zastaliśmy chłopaków i Claire oglądających jakiś głupi film. Liam przywitał się ze swoją dziewczyną całując ją namiętnie i przytulając ją mocno zaczął przepraszać, że nie wyszli dziś, ale Holly w ogóle się nie gniewała i usiedli razem na sofie tuląc się do siebie obok całujących się Nialla i Claire. Obie pary były takie urocze! Natychmiast ułożyłem się obok mojego Hazzy, a on pogłaskał mnie po włosach i wpatrywaliśmy się w ekran telewizora, po chwili wszyscy usnęliśmy.

_

Jula

środa, 9 maja 2012

# OO5

 * z perspektywy Harrego *

- Wstawaj kocie! Idziemy na basen. Harry nie wygłupiaj się wstawaj. - obudził mnie, on. I bezczelnie wszedł mi pod kołderkę. Instynktownie przekręciłem się do niego przodem, wtuliłem w jego ciało. Był taki ciepły..
- Teraz tym bardziej nie wstanę. - powiedziałem moim porannym głosem i jeszcze mocnej wtuliłem się w Lou. Chłopak jedynie przykrył nas szczelniej i sam oplótł mnie ramieniem.
- No to dobranoc Harry. - Po chwili położył głowę obok mojej i zamkną oczy. Zasnąłem od razu. W jego ramionach zawsze czuje się bezpiecznie. Po jakiejś godzinę snu obudziłem się. Lou spał dalej. Wstałem delikatnie żeby go nie obudzić. Udałem się do łazienki. Wziąłem krótki prysznic, umyłem zęby, ubrałem się w kąpielówki jakieś spodenki i koszulkę. Powoli poszedłem do Lou. Nadal chrapiącego w moim łóżko. Nachyliłem się przed nim i zacząłem delikatnie całować. Louis nie odwzajemnił od razu, ze względu że musiał się jeszcze obudzić. Kiedy jednak otworzył oko i zobaczył co robię poczułem że się uśmiecha i odwzajemnia poranny pocałunek. Całowaliśmy się tak jeszcze przez trzy minuty.
- No dobra marcheweczko. Trzeba wstawać. - tym razem ja go pouczyłem i zdjąłem z łóżka kołdrę. Uśmiechnąłem się pod nosem po czum usiadłem na nim okrakiem. Zacząłem go delikatnie całować po szyj robiąc małe malinki które jednak znikały po chwili. Chłopak zaczął się uśmiechać. Złożyłem jeszcze kilka pocałunków na jego ustach i niespodziewanie zacząłem go gilgotać.
- Harry przestań! Hahaha Harry to nie jest śmieszne przestań. - chłopak próbował mi się wyplatać.
- Poproś. Bardzo ładnie poproś. - zacząłem się śmiać.
- Harry proszę przestań. Przez tydzień będę cie budził pocałunkami ale przestań już.
- Hm.. To kusząca propozycja. No dobra. Ale teraz mnie pocałuj! - Louis usiadł na łóżko ja usiadłem na jego kolanach, ręce powędrowały mi od razu pod jego koszulkę. Zacząłem jeździć palcami po jego placach. Lou wbił swoje usta w moje. Po chwili leżał już na mnie i całował zawzięcie. Serce waliło mi jak oszalałe. Chłopak dotykał przez spodnie mojego krocza które już stało na baczność. Po długich pieszczotach nagle zadzwonił telefon. Zły sięgnąłem do półki nocnej gdzie znajdował się mój iphone.
- Hallo?! - zapytałem wściekły. Lou opadł na łyżko i przyglądał się tej sytuacji.
- Harry to ty? Coś taki wściekły, Dzwonie tylko po to ze woda jest świetna i mamy wam kogoś do przedstawienia!
- Stary o czym tu mówisz? Kogo?
- Zobaczycie jak przyjdziecie, jesteś z Louisem prawda?
- Tak a bo co?
- Kurde nic pytam się! Macie 10 minut, czekamy tu na was wszyscy.
- Ok.. pa.
Odłożyłem telefon i wstałem z łóżka. Zepchnąłem Lousa na podłogo. Po chwili pościeliłem łóżko. I wlepiłem oczy w Lou.
- Harry to co idziemy?
- Hm, nie sądzisz że przydał by nam się krótki prysznic? - zapytałem zagryzając wargę.Louis podszedł go mnie i chwycił mnie na ręce. Poszedł do łazienki. Popatrzył mi w oczy i zaczął zdejmować ze mną ubranie. Ja zrobiłem podobnie. Przez cały czas podszyliśmy sobie w oczy i uśmiechaliśmy się. Wepchnąłem go pod prysznic, potem ja się wcisnąłem szczelnie zamykając kabinę. Lou włączył wodę. On mył mnie ja myłem jego. Szybki prysznic dobiegł końca ubraliśmy się z powrotem.


* z perspektywy Lou *

Szedłem już z Harrym w kierunku ogrodowego basenu. Gdzie czekała na nas reszta chłopaków. Puki nikt nas nie widział trzymaliśmy się za ręce, co chwile przesyłając miłe uśmiechy. Kiedy jednak doszliśmy pościłem Harrego który zrobił smutną minę.
- Jeszcze nie teraz. - szepnąłem mu do ucha. On jedynie przytakną i uśmiechnął się tak że zakręciło mi się w głowie. Wkroczyliśmy dumnie. Harry od razu zdjął z siebie koszulkę i wskoczył do basenu. Ja jednak poszedłem do reszty chłopaków.
- Harry mówił że chcecie nam kogoś przedstawić. - zapytałem Zayna i Nialla którzy akurat nie byli w wodzie. Zayn boi się wody.
- Oi tak. Ale to za chwile.
- A gdzie Liam?
- Jest z tymi co chcemy wam przedstawić. Hehe dobra powiem Ci Liam poznał dziewczynę. A ona przyprowadziła też koleżankę. Obie są fajne.
- Aw, rozumiem. No to nie mogę się doczekać jak je poznam. - skłamałem, co mnie obchodziły jakieś dwie laski ja mam Harrego. Na basenie było dużo ludzi ale większość znajomych. No wiadomo jeden hotel. Harry wyszedł po chwili z wody i jak nikt nie patrzył przytulił się do mnie mokrym ciałem.
- AU HARRY ZWARIOWAŁEŚ? - od skoczyłem od niego jak oparzony. Opalałem się wiec moje ciało było nagrzane a tu nagle coś zimnego i mokrego się do mnie tuli.
 - Hahaha - tyle co odpowiedział Harry.
- Harry za chwile cie tam wrzucę. - pokazałem na wodę.
- Nie nie teraz się opalamy. - posłał mi buziaka i położył się obok mnie na hamaku. Leżałem tak i czytałem książkę. Kiedy zaobserwowałem że jakaś dziewczyna wpatruje się w Harrego. Ja zacząłem się jej przyglądać. Była dosyć ładna. Długie ale upięte w kucyk brązowe włosy. Miała na sobie niebiesko biało czarny kostium w pionowe paski. Przyznam że była bardzo zgrabna. Jednak nadal bezczelnie gapiła się na MOJEGO Harrego. Wstałem powoli i przeszedłem obok dziewczyny. Umyślenie straciłem równowagę i "niechcący" popchnąłem ją do wody. Dziewczyna wpadła z wielkim pluskiem oblała przy tym mnie. Kucnąłem przy basenie ze cwaniacką miną.
- Przepraszam, poślizgnąłem się. - wstałem i odszedłem. Dziewczyna nadal wierciła się w wodzie. Nagle patrze a Liam biegnie do wody wskakuje i chwyta dziewczynę.
- Nic Ci nie jest. Skarbie.. - zapytał z troskliwą miną.
- Nie nie, tylko ten gość. - w tym momencie popatrzyła na mnie. - poślizgnął się i niechcący wepchnął mnie do wody. Ale nic się nie stało. Ei przepraszam. - krzyknęła do mnie. - Mam nadzieje że tobie tez nic się nie stało. - ona mówiła poważnie, pytała mnie czy nic mi nie jest kiedy to ona wpadła do wody z mojej winy bo przecież specjalnie ją popchnąłem. Miła jest.
- Nie nie, ja przepraszam bardzo. - powiedziałem i odeszłam z miejsca zbrodni. Wstyd mi trochę. Dziewczyna wydaje się miła. Ale w końcu gapiła się na mojego Harrego. Po godzinie opalania Niall zawołał nas wszystkich do siebie. Siedziała obok niego śliczna dziewczyna. Blond długie włosy, uśmiechnięta, zgrabne ciało. Miała zielony kostium. Siedziała trzymając Nialla za rękę.Kiedy wszyscy już przyszli. Liam z tą swoja dziewczyną też.
- To jest Claire. - Niall wskazał na dziewczynę siedząca obok.
- Miło mi was poznać. - uśmiechnęła się jeszcze ładniej Claire. I delikatnie zarumieniła.
- No Claire jest naszą fanką. Uwierzycie? - po tych słowach wiedziałem że ją polubię. Kocham wszystkie nasze fanki!
- Cześć Claire! - odpowiedzieli wszyscy chórkiem. 
- Cześć ja jestem Holly. - powiedziała dziewczyna która niegrzeczne wrzuciłem do wody.
- Słuchaj jeszcze raz cie przepraszam.. - powiedziałem nieco się rumieniąc.
- No coś ty nie ma sprawy! Nic się takiego nie stało.. Na prawdę. - powiedziała spokojnie dziewczyna posyłając mi uśmiech. Spędziliśmy w towarzystwie dziewczyn resztę dnia. Claire i Niall mieli się ku sobie. A Liam z Holly nawet nie ukrywali tego że się kochają. Wszyscy od razy pokochali Claire. Jej uśmiech poprawiał wszystkim humor. Nawet zaprzyjaźniła się z Harrym, nie miałem jednak o co być zazdrosny. Za to Holly okazała się ŚWIETNA! Od razu nawiązałem z nią świetny kontakt. Myślę że z czasem stanie się moja najlepsza przyjaciółką.

__
Ala

sobota, 5 maja 2012

# OO4

 * z perspektywy Lou *

Minęło kilka dni od tamtego wydarzenia. Od tego magicznego delikatnego pocałunku. Wciąż czuje na sobie te słodkie delikatne usta Hazzy. Jednak od tego czasu z Harrym nie posunęliśmy się dalej. Harry wgl nie rozmawia o tamtym wydarzeniu. A ja nie mam odwagi o tym wspomnieć. Oczywiście posyłamy sobie uśmieszki.. Ale wydaje mi się że cofamy się znowu do przyjaźni.
- Lou choć ze mną do kuchni. Jestem głodny! - z przemyślenie wyrwał mnie Niall który jak zwykle głodował. Bez słowa wstałem i razem z przyjacielem udaliśmy się do kuchni. Niall staną przed lodówką i długo czegoś w niej szukał. W końcu popchnąłem go wyjąłem szynkę, masło i ogórka. Zacząłem szukać chleba i wtedy wpadłem na genialny pomysł.
- Ei a może pobawimy się w chowanego jest przecież ładna pogada a my mamy cały ogród do dyspozycji! Proszę cie.. Zrobie ci kanapki z minkami a ty namów chłopaków. Zgoda? - starałem się tymi "kanapkami z minkami" przekupi blondyna i udało mi się. Skinął głową i wyszedł z kuchni. Dokończyłem robotę, okazało się że chleb był w szewca. Zostawiłem dwie kanapki a resztę spakowałem do siateczki i dałem Niallowi. Z pozostałymi dwiema zrobiłem podobnie jednak wsadziłem je go kieszeni. Miałem akurat luźne spodnie, co na mnie i na moje gusta jest trochę dziwne prawda? No nic. Poszedłem jeszcze do pokoju trochę się umyć i przygotować na zabawę. Usłyszałem ciche pukanie.
- Wejść! - bez namysłu wydarłem się. W drzwiach zobaczyłem Harrego
- Chciałem pogadać jeśli nie masz nic przeciwko.
- Jasne że nie mam. Siadaj. - popatrzyłem na przyjaciela i na te jego zielone oczęta.
- Podobno będziemy grac w chowanego. To twój pomysł no nie? Przede mną się nie schowasz wiesz o tym! Hehe. Ale pomyślałem że może będziemy się chować razem. Niech nas Niall szuka. Mam kilka niezłych kryjówek. Co ty na to? - Hazz niebezpiecznie zbliżył się do mnie. Moje serce momentalnie zaczęło mocniej bić.
- Em, jak chcesz. - tylko to zdołałem z siebie wydusić. On tak na mnie działa. Harry jedynie uśmiechnął się. Oddalił swoja głowę ode mnie i zaczął mi opowiadać jakieś dziwne historie. Przyznam że nie słuchałem za bardzo patrzyłem tylko na niego. Kiedy i on na mnie zerkał rumieniłem się. 
- Idziemy? - zapytałem po chwili Harrego który nawijał o jakimś ekscytującym wydarzeniu.
- A no jasne. To potem ci dokończę. - Powiedział nieco rozdrażniony i wstał z kanapy. Razem zeszliśmy na dół gdzie czekali już wszyscy chłopcy.
- No wiec Harry idzie ze mną. Lou idzie z Liamem Zayn szuka. - oznajmił Niall na co ja z Harrym zaczęliśmy się wydzierać że nie!
- Ja ide z Lou. Liam z tobą Niall a Zayn szuka. Pasi? - zapytał wściekły Harry i podszedł do mnie zasłaniając mnie ramionami. - Larry się nie rozstaje!
- Haha zgadzam się. - zacząłem się śmiać i przytaknąłem Harremu. Chłopcy uznali to za nasze normalne zachowanie. Zayn zaczął liczyć do 50. A ja z Harrym zaczęliśmy uciekać. Doszliśmy do jakiegoś krzaka Hazz uznał że to odpowiednie miejsce.

* z perspektywy Harrego *

Dobra teraz z nim o tym pogadam. Na pewno nas nie znajda za szybko. Powiem mu co czuje, kim jest dla mnie. A właściwie kim jest? Przyjacielem tak na pewno jest przyjacielem. Mimo tego czuje że jest kimś o wiele więcej. Ja nie czuje ja to wiem. Ale czy to miłość.. To trochę dziwne. Harry ogarnij się. Odezwał się buntowniczy głosik w mojej głowie. Ale ten pocałunek. Tak poczułem się wtedy tak jak.. Jak nigdy. Pocałunki z dziewczynami nie sprawiały, że przychodził mnie dreszczyk.. Chyba, to największy dowód na to że cos się dzieje między nami. Takiego, magicznego. A zresztą. Kocham Louisa? TAK! Więc nad czym się tutaj zastanawiać? Popatrzyłem w jego śliczne oczy. Od razu żołądek podskoczył mi do gardła. Bynajmniej nie dlatego że było mi niedobrze. Stało się tak dlatego że po prostu jak normalny człowiek denerwowałem się. Jak on zareaguje na moje słowa, czy czuje do mnie to co ja od dawna czuje do niego.
- Lou.. Louis. - pierwsze słowo wypowiedziałem szeptem drugie już głośniej. Odchrząknąłem i zaczęło się. - Ten, pocałunek w planetarium. Ja. Poczułem coś wtedy. Louis.. - popatrzyłem jeszcze raz w te cudowne oczy i.. Po prostu nie mogłem sie powstrzymać. Ale musiałem. Nie wiem co on na to. Nie wolno mi teraz nic robić. Musze czekać na jego decyzje. A raczej na odpowiedź na podświadome pytanie. Nie.. Stop Harry. Ogarnij się. Musisz być teraz opanowany. Nie możesz przecież ponieść się emocją.
- Wiem nie powinienem. Po prostu coś poczułem.. Ja nie wiem dlaczego cie pocałowałem. Wiem że jesteśmy tylko przyjaciółmi. Prawda.. - wypowiedzenie ostatniego słowa sprawiło mu trudność. Wypowiedział je szeptem. Patrzył na mnie smutnymi oczami. Ja zresztą też.
- Lou, ja tak nie mogę. Ja coś poczułem, to było coś pozytywnego. Jakby motylki w brzuchu. Przepraszam. - położyłem palec na jego ustach które już miały coś wypowiedzieć. Drugą ręką chwyciłem go za rękę. Delikacie zbliżyłem swoją głowę do jego. Oczywiście moje serce szalało czułem ża za chwile mi odleci.
- Powiedz czy mogę. - zapytałem szepcąc mu do ucha.
- Możesz. - odpowiedział cicho.
Przysunąłem twarz do jego i delikatnie pocałowałem w usta. Nie chciałem go wystraszyć. Zatopiłem się w jego soczystych wargach. Delikatnie rozchylając usta. Czułem bicie jego serca. Widocznie też się denerwował. Zakręciło mi się w głowie. Byłem taki szczęśliwy. Louis wplótł rękę w moje włosy. Kocham jak ktoś dotyka moje włosy. A on właśnie tak robi.. Nasze języki toczyły dziką walkę. Trochę się rozróżniłem. W ramionach LouLou czuje się zawsze bardzo bezpiecznie. Przesunąłem rękę do jego jędrnej pupci. Zaczęła się macanka. Lou jękną cichutko nie przerywając całowania. Chciałem rozpiąć mu rozporek. Jednak do moich uszu doszły jakieś szelesty i głosy.
- O nie.. - wypowiedziałem te słowa szeptem i mechaniczne odsunąłem się od Louisa.
- AAA MAMY WAS!! Wszystkich od razu znalazłem. A was nigdzie nie było. GODZINĘ, rozumiecie godzinę was szukaliśmy. Niall miał już dzwonić na policje czy coś. - darł się podirytowany Zayn. Ja jednak nie myślałem o tym. Przed oczami nadal miałem Louisa. Czułem jego usta na moich. Jego zapach. Jego oczy. Jego sylwetkę. Jego smak. Harry chyba się zakochujesz. Mruknąłem sam do siebie.

__
Ala .


sobota, 28 kwietnia 2012

# OO3

Zaproszenie do planetarium? Czy ich całkowicie pogięło? Godzina gapienia się w imitacje gwiazd i planet, nie chce mi się, ale Lou się tak cieszył! Nie przestawał o tym paplać podczas śniadania, wiercił się i kręcił, nie mógł wysiedzieć spokojnie na krześle. Bardzo lubił astronomię, interesował go wszechświat, wszystkie te gwiazdy i…reszta. Gdyby nie Louis to bym na stówę nie poszedł! Z drugiej strony są plusy i to bardzo duże: cała godzina spędzona z NIM, jest ciemno, więc mogę się na NIEGO gapić tak długo jak tylko zechce, bo nikt nie zauważy. Po dłuższym zastanowieniu cieszę się z tego wypadu. Nagle otworzyły się drzwi do mojego pokoju i wparował śpiewający Lou!
- Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę, a misiu jak to misiu…narobił w teczkę, sisiuuuu!
Zaśmiałem się chyba na cały dom, on zawsze umiał mnie rozweselić.
- Kocie zbieraj się! Chyba nie chcesz się spóźnić, co? – stanął przede mną tak blisko, tak bardzo blisko! Chciałem coś szybko zrobić, już w głowie widniały mi nieprzyzwoite i niegrzeczne sceny, ale on przybliżył się jeszcze bardziej i po prostu mnie przytulił. Wtuliłem się w niego bardzo mocno, poczułem jego słodki zapach. Boże jak on pięknie pachnie! Teraz odkryłem jego małe uszko, pocałowałem je, przygryzłem delikatnie i cichutko wyszeptałem:
- Bardzo ci dziękuję za wczoraj. Dzięki za wszystko.
- Och Harry pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć, zawsze cię wysłucham, pomogę, nigdy cię nie opuszczę, pamiętaj o tym, proszę.
W odpowiedzi tylko wzmocniłem uścisk. Nie mogłem nic z siebie wydusić, bo tak strasznie się wzruszyłem i ucieszyłem, zrobiło mi się tak miło, że mogłem w tej pozycji spędzić cały dzień, ba! Całe życie. Dosłownie w środku skakałem z radości. W tej chwili kochałem go tak mocno, nie wiem czy to jeszcze można nazwać braterską miłością myślę, że to coś więcej, dużo więcej.
Louis pierwszy się odczepił od tego uścisku i powiedział:
- Harruś niechętnie to mówię, ale musimy się już naprawdę zbierać, czekam na ciebie w samochodzie.- puścił mi oczko i wyszedł z pokoju.
Po pięciu minutach wyjeżdżaliśmy już z garażu razem z resztą chłopaków, a po dziesięciu byliśmy już na miejscu.
Duży niebieski budynek, a jako dach miał granatową kopułę idealnie pasował do galaktycznych klimatów toteż Lou zachwycił się nim momentalnie. Przewodnik się troszkę spóźnił, ale nie musieliśmy długo czekać, więc po chwili już siedzieliśmy na swoich miejscach. Ja z Louisem na samym końcu, a przed nami byli Liam, Niall i Zayn, ten ostatni jeszcze poprawiał swoje włosy, a Niall jak zwykle narzekał na brak jedzenia. Przyglądając się im zacząłem w duchu się śmiać, spojrzałem na mojego najlepszego przyjaciela, który właśnie oglądał salę, w której się znajdowaliśmy. Pomieszczenie było równie duże jak budynek samego planetarium, półokrągły sufit, ciemne ściany. Muszę przyznać, że ładnie tu. Zgaszono światła i pogrążyliśmy się w ciemnościach. Było tak ciemno, że widziałem tylko zarysy twarzy i oczy Louego, ale to jak najbardziej mi wystarczyło. Pokaz się zaczął, nie słuchałem ani nie oglądałem tylko wyobrażałem sobie znowu jakieś romantyczne sceny. Nagle naszła mnie ogromna ochota na popatrzenie w te niebieskie oczy, więc szybko obróciłem głowę, ku mojemu zdziwieniu, Lou był już odwrócony w moją stronę. Uśmiechnęliśmy się i delikatnie przybliżyłem się do niego, położyłem moją głowę na jego ramieniu, a on głaskał mnie po głowie i bawił się moimi włosami. Było mi bardzo przyjemnie. Uniosłem się lekko żeby go zobaczyć jeszcze raz, teraz byliśmy niebezpiecznie blisko, tak blisko, że nasze nosy stykały się ze sobą. Chciałem już głowę oddalić, ale on ujął mi ją w swoje dłonie i gwałtownie wpił się w moje usta, przyssał się mocno w moje wargi. Zaskoczyło to mnie niesamowicie, nie przypuszczałem, że on też obdarza mnie takim wielkim uczuciem. Nie psując tego pięknego momentu szybko oddałem pocałunek i teraz całowaliśmy się bardzo namiętnie. Uchyliłem nieco usta, aby zaczerpnąć powietrza, a on wykorzystał moment, wsunął swój język do mojej buzi i tak nasze języki tańczyły razem szybką cza-czę. Rękami powędrowałem na jego umięśniony tors, a potem wyżej i zacząłem teraz ja bawić się jego włosami. Zaś jego ręka wylądowała na moim udzie, sunęła co raz wyżej, aż dotarła do mojego rozporka. Przygryzłem wargę, ale niestety nagle oderwaliśmy się od siebie, w końcu jesteśmy w miejscy publicznym i niewiadomo, kiedy mogą zapalić się światła. A więc ułożyłem się na jego ramieniu, on chwycił moją dłoń i zaczął palcami dotykać moje palce, pogłaskałem go po policzku i tak zostaliśmy do końca prezentacji. Gdy zapaliły się światła wszyscy przetarli oczy i ziewnęli głośno. Potem podziękowaliśmy i szybko ruszyliśmy do samochodu. W drodze powrotnej zaczęła się gorąca dyskusja:
- Eee nudne to było okrutnie! -narzekał Zayn
- I to jak! Ależ mi się chce spać!- powiedział Liam
A Niall jak zwykle myślał tylko o jednym:
- Ja to bym zjadł makaron!
Lou też dał się w rozmowę patrząc jednocześnie na mnie:
- Dla mnie to było dość interesujące i miłe
- Tak dla mnie tak samo- odpowiedziałem, przy czym szeroko się uśmiechnąłem i lekko zaczerwieniłem.
Tak, definitywnie było to miłe uczucie, bardzo miłe. Wróciłem do tamtego pocałunku, to było coś! Coś niezwykłego, coś pięknego! Ach! Czułem się wtedy tak niesamowicie moje wnętrzności podskoczyły z radości, a mój mały Hazza chyba się obudził. Przez resztę drogi razem z Louisem posyłaliśmy sobie uśmieszki, reszta chłopaków nie zwracała na to uwagi, bo już była przyzwyczajona do Larrego. Ale tym razem to było coś więcej, tym razem te uśmiechy i gesty nie były żadnym żartem.
Wróciliśmy w końcu do domu. Szybko zrobiło się bardzo późno, więc postanowiłem już pożegnać się ze wszystkimi i iść spać. I tak też zrobiłem. Z uśmiechem na ustach wywołanym wspominaną jeszcze dzisiejszą wycieczką zasnąłem.

_

Jula

piątek, 27 kwietnia 2012

# OO2

Za chwile mamy bardzo ważny koncert, a ja nadal nie pamiętam tekstu piosenki. Wszystko przez Louisa patrząc na niego nie potrafię się skupić. Widzę jest jędrne pośladki, wiem wiem to dziwne. Ale ja nie potrafię oderwać od nich wzroku. Za każdym razem mam ochotę dać mu klapsa ale chyba nie wypada. Do tego te oczy.. Piękne pełne blasku niebieskie cuda. Tak to jest powód a raczej Louis jest powodem dla którego nie potrafię się skupić. Ale przecież muszę.. Musze nauczyć się tej piosenki nie pozwolę sobie na zawód chłopców. Za 5 minut wchodzimy a ja jestem w proszku. Jeszcze tylko włosy lekki makijaż wiadomo jak to na scenę. Ale osobiście lubię kiedy mnie malują ciekawią mnie te wszystkie kolory, pudre i tak dalej. Ale co z tą piosenką. Już prawie prawie umiem tylko ostatnia zwrotka. Dam radę. Przecież muszę.
- Chłopcy za chwile wchodzicie. No szybko! - usłyszałem głos organizatorki i poderwałem się do góry. Podeszłe szybko do Louisa i dałem mu krótkiego delikatnego buziaka w policzek. My zawsze się tak buziaczkujemy przed występem. Powoli wkroczyliśmy na scenę od razu usłyszałem pisk publiczności, po prostu nas kochają. Na scena wleciało kilka pluszowych misiów kwiaty i wiele karteczek. Tak to od naszych kochanych fanek. Piosenka się zaczęła jak zawsze Liam zaczął pierwszy muszę przyznać że ten chłopak ma głos. Nadeszła moja kolej odśpiewałem swoje ale niestety nie wyszło mi najlepiej. Pomyliłem słowa.. I chyba nieczysto skończyłem. Jestem beznadziejny. Za to Louis zaśpiewał przecudnie jego lekki ale mocny głos przeleciał po całej sali w tym momencie poczułem ciarki na plecach. Ten chłopak tak na mnie działa. Piosenka sie skończyła a ja poczułem że zawaliłem na całego. Wydawało mi się że wszyscy na mnie patrzą z wyrzutem i z rozczarowaniem A to zawsze boli mnie najbardziej rozczarowanie innych. Nie moglem tego dłużnej wytrzymać .. Na szczęście to był tylko koncert XF a nie nasz osobisty koncert. Jurorzy powiedzieli swoje nawet nie wiem co. Usłyszałem tylko swoje imię i to że nie poszło mi najlepiej. Przecież o tym wiem.. Zeszliśmy ze sceny a ja poczułem że coś mokrego i słonego spływa z moich policzków. Tak tak płakałem. Nie wstydzę się łez. Bez słowa usiadłem na kanapie i zacząłem topić swoje smutki w łzach. Chłopcy próbowali mnie jakoś pocieszyć. Ale ja nie chciałem ich litości. Wiedziałem że to co się stało na scenie. Moje bezsensowne wystąpienie nie miało sensu. Powinni mnie wywalić za to z zespołu! Tak.. A nie zdziwię się jak tak zrobią.

* z perspektywy Louisa *

Harry całkowicie się załamał po tym występieniu. Nie wiem czego oni się w nim doczepili przecież jak zwykle zaśpiewał niesowicie. Jego głos jest jak.. jak tysiąc soczystych marchewek. Tak zdecydowanie jak tysiąc soczystych marchewek. Co ja mam teraz zrobić. Nie chce patrzeć jak wypłakuje sobie oczy. Jest moim najlepszym przyjacielem. Na dobre i na złe. Tylko jak go pocieszyć. Słowa do niego nie trafiają. W końcu nie tylko ja próbowałem. Nie muszę coś zrobić natychmiast on nie może tak tłumić w sobie uczuć. Po za tym ze smutkiem mu nie do twarzy wole jak jest uśmiechnięty. Wtedy zawsze oczy mu tak pięknie błyszczą i tryska od niego radość. Kocham takiego Harrego a nie tego smutnego. Powili zbliżyłem się do siedzącego Harrego. Usiadłem obok trochę się powierciłem i delikatnie chwyciłem jego rękę. Powoli zbliżyłem ją do swoich ust i złożyłem na niej kilka delikatnych pocałunków. Poczułem ze Harry delikatnie odwrócił głowę w moja stronę.
- Ci.. Już jestem przy tobie. Nie smuć się już. - druga rękę położyłem mu na głowe i głaskałem jego burze loków. Wiem że to go uspokaja. - Harry popatrz na mnie. - w tej chwili chwyciłem go delikatnie za brodę i zwróciłem jego głowę do mojej. Oczy Harrego jak zawsze zielone tym razem były pełne łez. Wytarłem kilka z jego policzka i popatrzyłem mu głęboko w oczy. Poczułem coś czego nie potrafię opisać. Jakby motylki w brzuchu ale czy na pewno. Miałem ochotę go pocałować.. Ale jak to jego. Ja mam całować Harrego mojego najlepszego przyjaciela. Nic dokoła mnie się nie liczyło ważne było to że jego oczy patrzą na mnie a moje na jego. Tylko to się liczyło. A raczej liczył się tylko on. Nagle jednak Harry spuścił wzrok i delikatnie powili mnie przytulił. Zrobiło mi się lepiej na sercu czując zapach jego włosów, zapach jego bluzy. Oplotłem ręce wokół jego szyki. Serce zaczęło mi być jeszcze mocnej. Harry chyba tez to poczuł bo jego serce równie mocno waliło.
- Dziękuje. - słyszałem cichy głosik za moim uchem. Ty był Harry. Chyba udało mi go pocieszyć. Tak UDAŁO MI SIĘ. Mój przyjaciel dzięki mnie odzyskał uśmiech. To na prawdę wielki sukces.
- Harry popatrz na mnie jeszcze raz.. - Harry oderwał się ode mnie i przeleciał mnie wzrokiem - Uśmiechnij się. - palcami wyrzeźbiłem uśmiech na buzi Harrego. - Tak o wiele lepiej. Zaśpiewałeś wspaniale. Nie ma co się smucić. Jutro porywam się do planetarium. Co ty na to?
- Louis nie mów tak.. Ja wiem że nie popisałem się. Zawaliłem na całego. Lou.. Dziękuje. - ty razem uśmiechnął się w taki sposób ze aż zahuczało mi w głowie. - Planetarium to świetny pomysł. - zaczął mnie gilgotać. Och ten mój Harry. < 3

_

Ala . : D

czwartek, 26 kwietnia 2012

# OO1

Usiadłem na łóżku, włączyłem muzykę i zacząłem rozmyślać. Życie w x-factorze było spełnieniem moich najskrytszych marzeń. Mogłem śpiewać nareszcie tak na serio, poznałem świetnych ludzi, mam czterech niesamowitych przyjaciół, czegóż jeszcze chcieć? Jest po prostu…magicznie. Czuję się naprawdę bardzo dobrze, wszystko się układa, nie ma żadnych problemów, ani w zespole ani w rodzinie, wszystko idzie jak po maśle. Czasem zastanawiam się jak to możliwe, że pod naszymi oknami rozkładają się namioty fanek one direction. Nie mogę nadal w to uwierzyć. Wydaje mi się, że to wszystko stało się tak nagle, tak szybko. Popatrzyłem na zegarek14:30 zaraz mam dyżur w kuchni z Louisem. Rozmarzyłem się, ach
Louis…nie wiem czemu ale gdy tylko o nim myślę robi mi się tak przyjemnie, tak miło. Jest w nim coś niezwykłego. Coś czego nie da się opisać. Okey trzeba już zejść na dół. Może mi się uda być przed nim i go przestraszyć. Szybko zszedłem do kuchni, mój szatański plan nie wypalił, ponieważ Lou już był na miejscu! A trudno, innym razem go zaskoczę, o taaak! Miał już na sobie fartuszek i czapkę kucharską wyglądał w nich tak uroczo. Szybko zauważył, że przyszedłem, oderwał się od książki kucharskiej i uśmiechnął się do mnie tym jednym z jego uśmiechów po których uginają mi się kolana. Natychmiast poczułem, że się rumienię, więc się do niego wyszczerzyłem i ubrałem się jak prawdziwy kucharz. I spytałem
- To co gotujemy marcheweczko?
- Mmm może zrobimy naleśniki? Wszyscy je kochają! Naleśniki są…ach! Naleśniki to naleśniki!
- Tak to świetny pomysł! A więc bierzmy się do roboty!
- O taaak!
Przyniosłem potrzebne składniki a Lou wpatrywał się w przepis z miną zdziwionego i zagubionego. Zaśmiałem się głośno. On popatrzył na mnie a w jego oczach było widać, że nie ma zielonego pojęcia, o co chodzi.
- Wybacz, ale nie wiem...po prostu nie potrafię gotować, ja…
- Nie przejmuj się, pomogę ci. Zrobimy to razem – przerwałem mu i uśmiechnąłem się szeroko, miałem nadzieję, że wybrałem jeden z moich najlepszych wyszczerzeń! I chyba tak zrobiłem, bo na policzkach mojego przyjaciela pojawiły się różowe plamki. Pociągnąłem go do blatu i pokazałem jak zrobić ciasto. Ugniatał je dość zabawnie, więc obszedłem go od tyłu, położyłem swoje ręce na jego i razem tworzyliśmy ciasto. Miał bardzo delikatne i miłe w dotyku ręce, długie, chude palce… Nagle przestał, uniosłem wzrok i spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. Mogłem tak patrzeć w jego niebieskie tęczówki cały dzień. Po prostu utonąłem w jego wielkich, pięknych oczach. Oboje gwałtownie oblaliśmy się rumieńcami i speszeni wróciliśmy do robienia naleśników. Gotowe danie położyliśmy na już nakrytym stole, teraz zostało tylko sprzątanie. Na blacie kuchennym było pełno mąki, Lou popędził do niego szybko i nagle dostałem białym składnikiem w bluzę. Hahahaha! Louis zawsze mnie zaskakiwał, najstarszy a zachowuję się jak pięciolatek, ale za to wszyscy go kochamy, a może tylko ja? Otrząsnąłem się, bo kolejna plama znalazła się na moich spodniach. Teraz ja obrzuciłem go i na zmianę obsypywaliśmy się. Chyba się trochę zmęczył, bo oparł
się o krzesło w kuchni, a ja wykorzystałem ten moment i…dostał! Ale prosto w oczy, och nie! Zaczął szybko je przecierać. Momentalnie się zerwałem i podszedłem do niego, odciągnąłem jego dłonie od twarzy i zacząłem starannie myć jego buzię mokrym ręcznikiem. Wycierałem go ostrożnie i delikatnie żeby jeszcze nie pogorszyć sytuacji. Odłożyłem ręcznik i ująłem jego twarz, kciukami jeszcze próbowałem go wyczyścić, ale nagle poczułem, że na moich włosach…Lou śmiał się głośno z rękoma białymi od mąki, otrzepałem się i zacząłem go gonić po kuchni. Zatrzymał się gwałtownie i ujrzałem, że trzyma przed oczami patelnie. Oboje wybuchneśmy śmiechem. Odłożył ją i spojrzał na mnie. Znowu patrzyliśmy sobie prosto w oczy i znowu to było niesamowicie czułem się wspaniale. Motylki szalały mi w brzuchu, w gardle czułem mocny uścisk, było cudownie. Zaczerwienieni zaczęliśmy myć białą podłogę. O dziwo wszystkim później smakował przyrządzony przez ze mnie i przez Lou obiad. Ach…Lou…Lou….LOU!!!




Jula

Wprowadzenie

Witam Witam. Będzie to opowiadanie o Larry`m Stylinson`ie < 3
Heuheh na pewno wam się spodoba. Przynajmniej mamy taką nadzieje.
Razem z koleżanką Julką kocham opowiadania o Larrym i postanowiłyśmy że same też takie napiszemy. Rozdziały prawdopodobnie będziemy dodawać na zmianę albo ja dwa ona dwa.
Ja będę podpisywał się Ala a Julka tez po prostu Jula . [ : D ]

Treście opowiadanie jest taka że chłopcy poznają się w XF i powoli a raczej dosyć szybko rodzi się między nimi wielka przyjaźń która z czasem przerodzi się w miłość. Ale czy im się uda? Czy ludzie to zaakceptują? Jak wszystko się ułoży? Tego wszystkiego dowiecie się w wkrótce . < 3